Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
81 postów 591 komentarzy

Krukowisko

Krzysztof Szotowicz - Wolnomyśliciel, jak kot chadzający najchętniej własnymi ścieżkami po lesie myśli ludzkiej.

Moje komentarze

  • Obyś był zimny albo gorący
    Witam serdecznie,

    Dawno już nie czytałem Pańskich notek i przyznaję, że mnie Pan zaskoczył :) - pozytywnie oczywiście

    Też kiedyś zastanawiałem się nad tą wyraźną dysproporcją pomiędzy efektami gospodarowania w krajach protestanckich i katolickich, a tu masz - kawa na ławę i to jeszcze sprzed ponad 100 lat. Ważny tekst. Dziękuję za publikację.
    Religia w polityce, czyli fatalne zauroczenie.
  • @Fischer 23:43:08
    Cała reszta to stek bzdur. NAJWIEKSZYM WROGIEM ZAKONU BYLI ZAWSZE ŻYDZI, w znacznie mniejszym stopniu Arabowie.

    Tutaj to dopiero Pan błysnął intelektem, aż oślepiło!

    Od wieków ruch masoński jest ściśle związany wysokimi rodami żydów aszkenazyjskich, więc trudno znaleźć choćby drobny dowód na poparcie tej tezy. Zresztą, gdyby między masonami a żydami miałaby być jakakolwiek wrogość, wówczas obserwowalibyśmy nieustanną wojnę na górze, wszak i jedni i drudzy sięgają po najwyższe stanowiska państwowe w całym cywilizowanym świecie. Praktyka pokazuje, że pomiędzy nimi istnieje bliska kooperacja. Dostępna publicznie informacja o symbolice masońskiej wskazuje na bliskie pokrewieństwo z symboliką talmudu. Już te fakty powinny Pana zastanowić przed pisaniem idiotycznych andronów. Zresztą sam fakt powstania templariuszy, został pośrednio zainicjowany przez żydów (tym razem przez tych z Palestyny). Jest wiele teorii na temat okoliczności zainicjowania wojen krzyżowych. Jedne mówią o powodach natury ekonomicznej, inne społecznej lub religijnej. Jednak dla mnie wszystkie te teorie nie tłumaczą tak dobrej organizacji ogromnego przedsięwzięcia mającego na celu zdobycia Jerozolimy. Istnieje pogłoska, jakoby przedstawiciel Żydów w Europie namówił Papieża na taką wyprawę. Argumenty, jakich użył musiały być naprawdę wielkiej mocy, skoro później cała Europa ruszyła wyzwalać Palestynę. Po tym jak szybko Templariusze obrośli w zasobność, po tym jak w Europie rozkwitł wiek umysłu, można sądzić, że w podziemiach dawnej świątyni Salomona ukryto naprawdę wielkie i cenne rzeczy. I te skarby rzeczywiście zostały wywiezione z Jerozolimy przez Templariuszy. Późniejszy konflikt papiestwa z zakonem świątynników, świadczy zapewne o tym, że Templariusze nie za bardzo chcieli dzielić się zdobyczą z Watykanem – pewnie za namową Żydów.
    Templariusze i Nowy Porządek Świata
  • @Talbot 20:20:44
    Proszę się nie ośmieszać (lub nie ujawniać agenturalnej działalności - jak kto woli). Kwestia "płaskiej ziemi" to jeden z wielu podobnych tematów już z daleka zdradzający tego, który go porusza jako idiotę albo agenta wpływu. Zwyczajny człowiek o nawet nie za wysokim poziomie intelektu, widzący podobne kuriozum (Icke np opowiadał o gadach zmiennokształtnych), z obawy o posądzenie o śmieszność, będzie trzymał się z daleka od źródła informacji, które dopuszcza na swoje łamy takie "ciekawostki". Tym samym źródło informacji redagowane przez zespół społeczników, choćby podawało w większości rzetelne i ważne informacje, zostaje zatrute przez jednego agenta i traci wiarygodność.
    Iluminaci – prawdziwe źródło terroryzmu
  • @Lotna 14:55:05
    Ja wcale nie propaguję siedzenia z założonymi rękoma. Zwyczajnie nie widzę już sensu w organizowaniu protestów, uświadamianiu nieuświadomionych, lub choćby w emocjonalnym uniesieniu na działalność co poniektórych. Szkoda mojego czasu na te bezcelowe działania. Swoje miejsce na Ziemi widzę jako uczestnika w procesie ciągłego podnoszenia świadomości ludzkości, tak aby następne pokolenia miały otwartą drogę do samodzielnego poznawania własnej natury. Każdy z nas uczestniczy w tym procesie - najczęściej nieświadomie. Zgodnie z filozofią wschodu przyjmuję zniszczenie jako naturalny element procesu wzrastania. Kiedy następuje przesilenie, a w chwili obecnej ewidentnie stoimy przed takim właśnie etapem drogi, śmierć staje się bardziej naturalna niż życie. Dopiero kiedy śmierć się nasyci, życie może zakwitnąć na nowych warunkach. Uważam, że ktoś kto sądzi, że w bunkrach będzie bezpieczny, może się srodze przeliczyć. Życie nie raz już pokazało, że potrafi zaskakiwać.
    Brać blogerska a wojna z ludzkością
  • Poznaj siebie.
    Z całego Pani artykułu przebija brak ufności w duchowy porządek świata. W zasadzie można powiedzieć, że według Pani nie ma czegoś takiego jak Bóg. Jest tylko samoświadomy człowiek, który wyłonił się jakimś cudem (!!!???) z niebytu świadomości i teraz korzystając wyłącznie z możliwości własnego umysłu, próbuje jakoś przystosować środowisko w jakim żyje do ciągle zmieniających się warunków. Widać zresztą wyraźnie, ze najlepiej by było, gdyby zostało wszystko po staremu, co najwyżej z lekką tendencją wzrostową w zakresie komfortu życia. Niestety rewolucja naukowo-techniczna zapoczątkowana gdzieś w renesansie, przyniosła wymierne efekty w postaci rozwoju ludzkiej samoświadomości. Teraz już człowiek nie jest szarym pyłem miotanym igraszkami przyrody i humorami bóstw. Powoli odkrywamy naszą własną boską naturę, a to powoduje, że poprzeczka wędruje coraz wyżej. Dlatego, aby nadążyć za rozwojem, nie możemy już ufać w trwałość warunków, ale w zmianie widzieć szansę dla siebie. To co wyprawiają tzw Illuminati, to tylko taka bariera potencjału. Podobnie jak cząsteczka wody, aby mogła oderwać się od reszty swoich koleżanek w cieczy i przebić przez barierę potencjału ciśnienia osmotycznego aby stać się cząsteczką pary, musi posiadać wystarczająco wysoką energię kinetyczną. W świecie ludzi byłaby to motywacja i determinacja. Zbyt wolne indywidua nie zasługują na zaszczyt wolnego latania (Ktoś już kiedyś coś wspominał o tym aby nie być letnim, ale gorącym lub zimnym). Dlatego wobec natłoku informacji o wrażych knowaniach, samo przyjęcie ich do wiadomości to za mało. Trzeba je wszystkie przyjąć, przetrawić i przerobić na postawę, która widzi swoje miejsce i rolę w świecie zmiany.
    Brać blogerska a wojna z ludzkością
  • @miarka 18:09:55
    Możni tego świata to jedno, a tzw motłoch to drugie (biorę pod uwagę wybory jakich dokonuje motłoch samoistnie, nie zmuszany naciskami prawa ani zwyczajów). W sumie okazuje się że hierarchię wartości wedle pańskiej recepty wyznaje znikomy procent populacji. A to oznacza, że nie przystaje ona do obecnego poziomu rozwoju świadomości na Ziemi, a to z kolei oznacza, że jest tworem sztucznym i jako taki nie zasługuje na uznanie. Trzeba szukać dalej.

    Przyzna Pan, że ten "obraz" rzeczywistości, to tylko projekcja pewnej idei, bo nie ma twardych przesłanek za nią stojących - jest kwestią wiary tylko i jako taka przenosi się natychmiast do rzeczywistości wirtualnej - teraz jest w Pańskiej głowie, a jutro już jej tam nie będzie.
    Po problemy świat idzie wbrew ludzkim wartościom
  • Czy wybrukowane jest piekło?
    Poukładał sobie Pan swoją własną hierarchię wartości i dziwi się dlaczego nikt jej nie wypełnia. Prawo Boskie nie potrzebuje ludzkich strażników do jego wprowadzania. A jeżeli takowi się pokazują, oznacza to tylko, że ktoś uzurpuje sobie boskie namaszczenie do przewodzenia ludzkim masom. Niezależnie jednak od siły przekonywania owych sprzedawców "prawdy", świat i tak idzie zgodnie z boskim przeznaczeniem swoją drogą. Czasami ta droga prowadzi ku przepaści, ale to też jest element wyższego planu.
    Jeżeli już tacy jak Pan mieliby się zajmować podobną działalnością, to tylko dla lepszego zorganizowania ludzkiej społeczności w zasięgu swojego oddziaływania (rodzina, osada, wieś - i koniec, nic więcej), bez wikłania w to niby boskich praw, które nie wiadomo jak ukazały się w umysłach kilku namaszczonych. Niech między wami będzie tak-tak, nie - nie, a co poza tym jest od złego pochodzi.
    Nie podoba mi się na przykład sztuczne ustawienie interesu ogólnego nad prywatnym. Przy ogólnie niskim poziomie rozwoju ludzkiej świadomości, takie ustanowienie będzie zawsze faworyzować cwaniaków, którzy zawsze znajdą drogę na szczyt władzy, aby tam wykorzystywać innych dla swoich korzyści przy pomocy takich właśnie hierarchii wartości. Natomiast jeżeli pozostać przy prywacie stojącej ponad ogółem, interes prywatny (rodzinny) zawsze wskaże konieczność jednoczenia się w większe organizacje, które będą działać dla wspólnego dobra, jeżeli taka konieczność będzie najlepszym wyjściem. Taki układ nakłada na wszystkich konieczność ciągłego rozważania nad interesem prywatnym i ogólnym. Powoduje też , że jednostka staje się świadomym uczestnikiem wspólnoty, a nie niemym trybikiem, jak to jest obecnie.
    Po problemy świat idzie wbrew ludzkim wartościom
  • @Marcin Kotasiński 17:16:24
    Chyba jeszcze raz odwołam się do filmy "Ostatni samuraj". Kiedy Cruise trenuje z Japończykami sztuki walki, radzi sobie z początku bardzo przeciętnie. Dopiero, kiedy uczynny samuraj da mu radę (too many mind - no mind) jego trening nabiera rumieńców. Z Panem jest podobnie. Zaczęliśmy od tego jak żyć aby w chwili śmierci nie żałować i wydawałoby się (za radą pielęgniarki z Australii) że najlepiej jest odpuścić sobie opory przed używaniem życia (w taki spełniony sposób - dający szczerą i głęboką satysfakcję). Później już było coraz gorzej. W ostatnim Pańskim komentarzu pojawiła się wzmianka o eksperymentach myślowych i rozbiorach teoretycznych tożsamości. („... Dziwna ta pańska konkluzja, jak to wyteoretyzować bez doświadczenia?...)
    Gdzie Rzym, a gdzie Krym drogi panie! Ja chcę chwytać życie pełnymi garściami, a Pan, jak fizyk nuklearny, łapie je zdalnym manipulatorem zza grubej szyby.
    Nie ma we mnie niepokoju, ani tym bardziej gniewu, który miałaby jakoby wywołać ta dyskusja. Jest Pan blisko tematów, które mnie mocno zajmują i w tej dyskusji liczę na na jakiś kontakt. Może zacząłem obcesowo, a Pan delikatny i już są okopy. Na treningach Taichi dochodzimy do praktyki, że ruch wychodzi z centrum i potem angażuje całe ciało. Dlatego niby łagodne przesunięcie, ale w rzeczywistości niesie sporą siłę. Ten który się z tą siła spotyka, może sobie pomyśleć że ktoś przesadził, a to tylko jego sztywna postawa nie radzi sobie z neutralizacją przepływającej energii.
    Co człowiek mówi przy grobowej desce?
  • @Marcin Kotasiński 13:39:00
    Kto interpretuje? Czy ja interpretuję poznając wszystkie aspekty własnej osobowości bez rozróżniania złe/dobre (w mojej odpowiedzi określiłem zachowanie pod wpływem pewnych emocji jako przykre i chamskie, bo znam reakcje ludzi i chciałem lepiej nakreślić zakres badań). Czy też Pan interpretuje, zatrzymując się na progu doznań "niepokojących" w których czujesz się "niedobrze", wracając do stanów "dobrych".

    Poznanie siebie to nie jest proces zero/jedynkowy w którym albo nie wiesz niczego, albo wiesz wszystko. Dlatego mogę mieć wizję do której dążę i nie być w stanie jej teraz sięgnąć, (co Pan interpretuje jako moją porażkę), a jednocześnie widzieć jak niektórzy błądzą.

    "Jeśli tu nie interpretujemy.." wyjaśnia wszystko.

    Różnicy pomiędzy samo-obserwacją a samo-świadomością nie znam, bo nie doświadczyłem tego drugiego stanu - takiego zatopienia się we własnej istocie, które podobno przenika wszystko. Samoobserwacja jest zawsze skażona ukierunkowaniem uwagi na szczegół.
    Co człowiek mówi przy grobowej desce?
  • @Marcin Kotasiński 12:07:16
    Zapewniam Pan, że zanim zacząłem pracować ze swoimi emocjami, przez lata całe tworzyłem teorie o szczęśliwym życiu. W bibliotekach są całe działy z książkami takich pobożnych życzeń i rad. Bóg tkwi w szczegółach i dlatego można bez wnikania w szczegół, błądzić mając złudzenie prawdy. Dotyczy to szczególnie takiej materii jak ludzki umysł jego możliwości do kreowania złudzeń. Samoświadomość, to nie jest żaden instrument do samoobserwacji. Przynajmniej w moim rozumieniu tego terminu. Dla mnie samoświadomość to poziom doświadczania rzeczywistości, na którym współistnieją na równych prawach i myśli i emocje – one tworzą ten stan świadomości. Samoobserwacja (lepszym określeniem byłby ekran świadomości) to poziom, na którym ani myśli, ani emocje nie uczestniczą w doświadczaniu – nie zabarwiają doświadczania – odbijają się tylko w swojej postaci (prawdziwej?). Dlatego, nie ma potrzeby schładzania emocji, bo obserwacja jest zawsze neutralna i nie przekłada się na stan psychiczny. Jednak, aby móc coś zaobserwować, należy to coś (co jest schowane ) uzewnętrznić – poznanie prawdy o sobie wymaga abym poznał siebie we wszystkich moich aspektach, jakie realnie posiadam. Dlatego mogę ni z tego nie z owego zacząć traktować bliskich po chamsku – bo obserwuję pewne aspekty własnej osoby.
    Tutaj mała dygresja: polecam film "Ostatni samuraj" z Tomem Cruise'm. W filmie poznajemy tegoż ostatniego samuraja, który w swoim życiu poszukuje doskonałości (symbolicznie przedstawionej jako doskonały kwiat wiśni). W jednej z ostatnich scen filmu, w chwili swojej śmierci, ów samuraj poznaje, ze wszystkie kwiaty wiśni są doskonałe. Podobni rzecz się ma z ludzką naturą. Jakby to nie zabrzmiało szyderczo i okrutnie, wszystkie aspekty naszej natury należą do doskonałej całości.

    Gdybym nie oceniał boleśnie Pańskiej notki, to nie wywołałbym reakcji emocjonalnej. Na głaskające pytania, otrzymałbym mdłe i nic nie wnoszące odpowiedzi. Nie byłoby kontaktu pomiędzy nami - tylko statyczne i oddzielne stanowiska. Dlatego nie cofam się przed bezpośrednim starciem i nie dbam o Pańskie komfort psychiczny.
    Co człowiek mówi przy grobowej desce?
  • Dobre rady
    Czytając Pański tekst zastanawiałem się czy rady, jakie Pan daje pod koniec notki, wynikają z osobistego doświadczenia, czy też z teoretycznych dywagacji. Po chwili przyznaję jednak, że w tym wszystkim bliżej do teorii niż praktyki. Człowiek ukształtowany przez społeczeństwo (a takich jest znakomita większość) nie posiada instrumentów do efektywnej samoobserwacji. W naszej cywilizacji nie praktykuje się medytacji na pustce (oddechu, hara, tantien), aby wykształcić w wystarczającym stopniu trwałą uważność. To po pierwsze. Po drugie, każdy z nas jest w środku kłębkiem zastygłych emocji, które kierują naszymi myślami i postępowaniem wedle ich indywidualnego wzorca. Aby wyprostować choć kilka z tych wielu kłębiących się w środku, wykorzystując narzędzie o którym wspomniałem, musimy wraz z emocją wejść głębiej do jej źródeł. A to oznacza, że aby ją poznać dokładnie, wypada skierować się w mroczną stronę swojej istoty, pozwolić sobie na ich wynurzenie z odmętów - cały czas zachowując stan akceptującej obserwacji. Dlatego proces poznawania siebie bywa nieprzyjemny dla otoczenia. Żadne kwiatki i motylki.
    Podejrzewam, że w efekcie życie zacznie płynąc żywiej, pełniej spontaniczniej i kiedy dopłynie do swojego kresu nie będzie już żal że się kończy, bo i śmierć będzie jawić się jako kontynuacja obecnej przygody.
    Co człowiek mówi przy grobowej desce?
  • Niewygodny naród
    Nikt osobiście nikomu nie podpadł. "Zamach" smoleński to była ustawka podobna do okrągłego stołu. Tylko że jeżeli w 1989 chodziło o wydymanie Polaków, tak w 2010 chodziło o nakręcenie nas na konfrontację z Rosją. Taki już scenariusz ktoś napisał, że przydzielił nam rolę zapalnika (nie pierwszy zresztą raz). Tylko że tym razem, jakoś specjalnie mu nie wyszło i Polacy zamiast pałać dyszącą nienawiścią do Ruskich, jakoś za nic sobie mają wieloletnie zabiegi i krytycznie odbierają machanie szabelką.
    Wszystkie wątpliwości odnośnie przypadku "katastrofy w Smoleńsku" rozwiewają się, kiedy przyjmiemy, że 1. Katastrofy jako takiej nie było - szczątki podrzucono wcześniej, a trupy później. 2. Nieistniejący dzisiaj hangar był miejscem egzekucji delegacji 3. poza kilkoma najważniejszymi osobami, które jednocześnie przeszły na zasłużoną emeryturę w odległych krajach. 4. Od czasu katastrofy PO i PiS wykorzystując sprawę Smoleńską zgodnie podkręcają emocje w Polakach aby nas podzielić i skłócić oraz skierować nastroje przeciwko Rosji, bo z nią mamy rozpocząć III wojnę światową. Na pytanie kto stoi za "zamachem smoleńskim" można odpowiedzieć: realna władza na świecie, której podlega i Rosja i USA i oczywiście polskie służby specjalne oraz sfery polityczne.
    KTO STAŁ ZA ZAMACHEM SMOLEŃSKIM ?
  • A może jednak lęk jest uzasadniony?
    Planowane manewry Zapad-2017 budzą wiele wątpliwości i myślę, że uzasadniona jest uwaga, jaką kieruje się u nas w Polsce na te manewry. Przede wszystkim chodzi o rozmach manewrów. Tych skromnych 15 tys żołnierzy którzy mają brać udział w ćwiczeniach, należy skonfrontować z ilością wagonów zamówionych przez stronę rosyjską do obsługi manewrów:
    "Jak podają białoruskie media, w roku 2015 kontrakt na transport kolejowy do Białorusi opiewał na 125 wagonów, a w 2016 roku zaledwie na 50 wagonów. Przetarg na rok 2017 opiewa na usługę transportową w wymiarze 4126 wagonów. To pond 80 razy więcej niż w roku bieżącym. Samo to porównanie pokazuje skalę operacji rosyjskich wojsk na terenie Białorusi planowaną na przyszły rok." - informacja prasowa z 2016 roku.

    Żeby było jeszcze bardziej groźnie, należy wspomnieć o planowanych w tym samym czasie manewrach Nato - Dragon-17, które będą odbywać się mniej więcej w tym samym czasie na polskich po0pligonach. W tym przypadku również dochodzą sprzeczne informacje o ilości żołnierzy biorących udział w ćwiczeniach - od 17 tys, do 150 tys.
    Odnośnie Polski istnieje TAJNY plan
  • @Krzysztof Szotowicz 23:44:34
    Po zastanowieniu, doszedłem do wniosku, że w zasadzie to żadne zdolności cudotwórcze nie będą potrzebne. Wystarczy, że w chwili upadku cywilizacji, kiedy wszyscy będą od tygodni znać tylko jedno uczucie - przerażenie, Pan spokojnie, z pewnością siebie powie wszystkim, że zna drogę wyjścia z matni. Czy medytował Pan kiedyś konfrontację z własną śmiercią? Polecam, może się przydać.
    Polskość, Kościół, przemiany ..
  • @Krzysztof J. Wojtas 21:09:36
    Ciekawe kogo, lub co chciałby Pan ocalić? To że Pan i ja zgadzamy się co do wartości przesłania mistrza z Nazaretu, nie oznacza wcale że inni będą podzielać podobne przekonanie. Czy uważa Pan, że ktoś, kto przez całe życie musiał żyć z daleka od swoich pragnień, z powodu lęku przed jakąś karą po śmierci lub przed zwykłym ostracyzmem w swojej okolicy, nie rzuci wszystkim "w diabły", kiedy wreszcie okaże się że robił to niepotrzebnie? Dlatego myślę, ze jeżeli myśli Pan poważnie o jakiejś misji dziejowej, powinien Pan posiadać przynajmniej 10% zdolności cudotwórczej Jezusa. Wtedy zostanie Pan wysłuchany.
    Polskość, Kościół, przemiany ..
  • Intronizacja???
    Czasy mamy takie, że monarchia jawi się powszechnie już wyłącznie w charakterze obiektu badań historycznych albo eksponatu muzealnego, nawet wtedy, kiedy sprawa dotyczy bardziej symbolicznej niż funkcjonalnej monarchii. Podejrzewam, ze za tym pomysłem tkwi bardziej spryt polityczny, czyli próba przejęcia elektoratu, niż osobiste przekonania. Niestety, obecna sytuacja nie daje nadziei na demokratyczną zmianę status quo i dlatego większy elektorat do niczego się nie przyda. Jeżeli natomiast dojdzie do załamania obecnej cywilizacji, razem z autorytetem KK, to w odstawkę pójdzie nie tylko wiara katolicka, ale również wartość przesłania Jezusa dla ludzkości. Wniosek: Nie tędy droga mój imienniku.
    Polskość, Kościół, przemiany ..
  • Ukryty sens wesel
    Tak się składa, że niedługo mój syn będzie się żenił i w związku z tym tematyka ślubów i wesel, jest u mnie ostatnio „na wokandzie”. Wesele to bardzo stary obyczaj, mający, jak wszystko mocno obrosłe tradycją, głębokie korzenie w duchowości. Pan jako katolik, zapewne nie dostrzega tej głębi, bo z ambony jej nie tłumaczą, ale nam, ludziom inteligentnym, wypada przynajmniej wiedzieć co i jak. Małżeństwo, to duże wyzwanie dla obojga małżonków, którzy muszą pogodzić swoje słabe strony, odziedziczone po Rodzie, który reprezentują. Dzięki tajemniczej woli Opatrzności, zwykle dobieramy się w taki sposób, aby nasze słabości uwierały drugiego na tyle mocno, że w ciągu długiego pożycia, musi on coś z tym zrobić. I tak się wzajemnie dopingujemy do pracy nad sobą. Dzięki temu, nasze Rody, z pokolenia na pokolenie, pozbywają się błędnych przekonań i szkodliwych nawyków, które przez stulecia obniżały jakość życia naszych przodków. Dlatego wesele, to nie jest banalna zabawa i taka sobie rozrywka, ale zbiorowe błogosławieństwo dwóch Rodów, aby Młodym udało się ich życie jak najlepiej, bo ich sukces przekłada się na sukces następnych pokoleń.
    Nasze wesela
  • Patrzaj w serce
    Osobiście jestem wielkim zwolennikiem życia zgodnego z własnymi, wewnętrznymi inklinacjami. A ponieważ te wewnętrzne inklinacje ukształtowane zostały na polską modłę przez pokolenia naszych przodków, wystarczy mieć siłę i odwagę, aby iść za głosem wewnętrznym szukając tego, w czym znajduję upodobanie. Dyskusja dość szybko przeniosła się od Polskości do kobiecości, więc dodam, że kobiety, to akurat takie dziwne z naszego męskiego punktu widzenia istoty, że reagują na otoczenie, a ich postawa zależy od tego z kim mają do czynienia. Myślę, że szacunek jest należny kobiecie bezwzględnie, a wynika on z innych cech niż te zewnętrzne, o których była mowa. Ale nie będę drążył tego tematu, bo kto tego nie czuje, to i tak nie zrozumie – próżny trud. Jednakże gdybyśmy my mężczyźni, zrodzenie w Polsce, mieli wystarczającą odwagę i siłę wewnętrzną do tego, aby swobodnie czerpać garściami z naszych polskich tradycji, za nic mając „kulturę” zachodu, która tylko zakłamaniem jest, niczym więcej, wówczas i kobiety, nie rzucałyby się na władzę i konsumpcjonizm, jak to ma miejsce w dzisiejszych czasach. Tak więc, radzę, abyśmy nie oglądali się na kobiety, tylko szukali siły we własnym sercu.
    Polskość
  • Wojna domowa celem oligarchii
    Donald Trump jest takim samym agentem oligarchii, jak Obama. Zmieniły się tylko narzędzia, ale cel pozostał ten sam. Należy skłócić ze sobą społeczeństwo aż do wybuchu wojny domowej. W innych częściach świata, przygotowuje się wojny pomiędzy narodami, w Stanach, dla odmiany planuje się wojnę domową. Cel pozostaje jeden – reset wszystkiego i depopulacja.
    Zachód - balansując na krawędzi fundamentalnych zmian
  • @programista 08:52:36
    No cóż, przypięcie marksistowskiej metki do mojej notki, to już wyłącznie pańska zasługa, tak jak i dalej idące stąd wnioski. Dlatego nie podejmuję dyskusji - sam ze sobą niech pan też nie dyskutuje na moim blogu.

    Zwyczajnie nie ma przełożenia pomiędzy postulatami socjalizmu, a polityką zagraniczną, więc pańska obsesja na punkcie czerwonej zarazy, przekracza już chyba standardy zdrowia.
    Połączone chóry lemingów

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930 

ULUBIENI AUTORZY

więcej