Gorące tematy: COVID-NEWS Antypartia Ruch Oporu 2020 Dyżury administratorów RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
104 posty 648 komentarzy

Krukowisko

Kruk63 - Wolnomyśliciel, jak kot chadzający najchętniej własnymi ścieżkami po lesie myśli ludzkiej.

Przeziębienie???!!!

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Czy mistyfikacja związana z coronawirusem miała realne podłoże? Możliwe, ale i tak to jest mistyfikacja

W świetle informacji przytaczanych w mediach o najnowszej zarazie, można powiedzieć, że jakkolwiek koronawirusy pojawiają się sezonowo już od wielu lat, tegoroczny cechuje się wyjątkowym bogactwem objawów. Oprócz tych najbardziej rozpowszechnionych jak gorączka kaszel i porażenie płuc, stosunkowo często pojawiają się objawy gastryczne. To jednak nie wszystko. 

Kilka dni temu przeczytałem informację o wynikach analiz chińskich lekarzy, badających szczególne przypadki koronawirusa. Okazało się, że w prawie 30% przypadków zakażenie wirusem, dawało również objawy neurologiczne jak zawroty głowy, zaburzenia widzenia, bóle neuropatyczne, do objawów niedokrwienia mózgu. Ta informacja mocno mnie poruszyła. W tym roku jakoś ciężko przechodziłem sezon zimowy. W sumie nic dziwnego, zważywszy na fakt, że wnuczek zaczął w listopadzie chodzić do żłobka i co kilka tygodni przynosił do domu nową infekcję. Na początku stycznia przyszło na mnie mocne przeziębienie. Po tygodniu zmagań z chorobą, gdzie zwykle zaczynałem już zapominać o chorobie, infekcja jeszcze przybrała na sile. Niestety nie pomagały zwykle bardzo skuteczne sposoby. Jednego dnia poczułem wzrastające mrowienie całej prawej nogi. Po godzinie mrowienie pojawiło się również w prawej ręce, a w następnych godzinach czułem je już na prawej stronie twarzy. Przyznaję, że strach mnie obleciał, bo oczami wyobraźni widziałem już siebie na wózku inwalidzkim, ze zdiagnozowanym udarem mózgu. Oczywiście rzuciłem się do internetu po informacje o charakterystycznych objawach które wówczas miałem. Na szczęście udar posiadał kilka innych charakterystycznych cech, które u mnie nie występowały, więc uspokoiłem się na tyle, aby nazajutrz pójść do lekarza rodzinnego z ostrą infekcją górnych dróg oddechowych, wspominając oczywiście o mrowienie w jednej połowie ciała, które w międzyczasie mocno się osłabiło. Lekarz informację o typowym objawie neurologicznym zignorował, przepisując mi tylko antybiotyk na infekcję. Antybiotyk nie zadziałał, z infekcją boksowałem się jeszcze kilka następnych tygodniu, a po mrowienie pozostał przez parę tygodni ból mięśnia czworogłowego  uda. Przyznaję, że w moim życiu nie miałem nigdy takiego przeziębienia. Było uporczywe, mocno osłabiające organizm i niosło ze sobą dziwne objawy. Czytając wspomnianą na wstępie informację o neurologicznych objawach zakażenia koronawirusem, zaraz pomyślałem że przecież to mogło być i u mnie. Problem polegał jednak na tym, że moja infekcja miała miejsce od 5 do 30 stycznia tego roku, a więc w czasie, kiedy oficjalnie koronawirus, buszował wyłącznie w Chinach. Przyznaję, jestem laikiem w sprawach medycyny, nie poddawałem się specjalistycznym badaniom  i nie mnie wyrokować o tym jaki wirus mnie tak mocno wystraszył. 

JEDNAK dość szybko skonstatowałem, że skoro koronawirusy istnieją od dawna i co jakiś czas pojawiają się nowe szczepy, to pojawienie nowej wersji wirusa, dającej zresztą typowe objawy zwyczajnej grypy, można zidentyfikować wyłącznie za pomocą specjalistycznego testu oznaczającego typowe cechy tego jedynego, który się właśnie pojawił. Pomijam już taki szczegół, że przygotowanie takiego testu dla nowego wirusa zajmuje co najmniej 6 miesięcy. Wszyscy przyjęliśmy założenie, że ten nowy wirus pojawił się w Chinach, jednak ponieważ objawy infekcji są tożsame ze zwykłym przeziębieniem, równie dobrze koronawirus może hulać po świecie powiedzmy od września ubiegłego roku i nikt by tego nie zauważył. Dopiero w Wuhan zaczęto oznaczać tego wirusa testami z instytutu dr Drostena z Berlina, których zresztą certyfikacja była mocno wątpliwa. Tak więc nowy, potencjalnie groźny coronawirus, mógł rzeczywiście się pojawić na świecie. Jednak większość z nas do tej pory miała już z nim do czynienia, myśląc, że złapała wyjątkowo uciążliwe przeziębienie, lub w ogóle bez objawów. Teraz posiadając odporność na tego wirusa, nie musimy się obawiać straszliwej choroby, co próbują nam imputować wszystkie media. Wzrastająca liczba „nowych infekcji” to nic innego jak zliczanie rosnącą liczbą testów niedobitków fali, która już zanika. Zapewne, gdyby nie nakaz siedzenia w domu, strach, brak ruchu, słońca i świeżego powietrza, brak kontaktu z bliskimi, fala zachorowań (w zasadzie już nie zachorowań, ale infekcji, które niekoniecznie mogą wiązać się z jakimiś objawami), byłaby pomijanie niska i bez znaczenia.  

KOMENTARZE

  • @ Autor
    No ale już wyszedłeś Szanowny Kruku, czy jeszcze Cię trzyma?

    "Lekarz informację o typowym objawie neurologicznym zignorował..."

    Może już się spotkał z podobnymi przypadkami?

    Ale tak na serio, to na jego miejscu bardzo bym się zainteresował takim przypadkiem i takiego pacjenta szybko bym nie wypuścił - na początek kilkudniowa obserwacja, a od jej wyników zależałoby co dalej.
    Oczywiście wtajemniczyłbym pacjenta, że to może być ważne dla medycyny/bezpieczeństwa państwa/współobywateli itp i żeby sam (oczywiście w miarę możliwości) też zwracał w czasie obserwacji uwagę na własny stan, samopoczucie itp. Aparatura może pewnych rzeczy po prostu nie wychwycić.
    No ale do tego trzeba mieć spokojną głowę, a nie jej urwanie, sprzęt, warunki lokalowe, wykwalifikowany personel, podstawy prawne, organizacyjne i finansowe. A tu co aspekt to klęska....

    Serdecznie pozdrawiam - tym bardziej, że to obecnie wyśmienicie przystaje do okoliczności.

    Oczywiście 5*
  • niemniej maseczki są fajne te fajne
    W zimnych miesiącach warto zakładać sobie szalik czy maseczkę - powietrze znacznie się ociepla przelatując przez cieplejszą warstwę.. trudniej się przeziębić przyjemniej się łazi, twarz jest ogarnięta xdd


    Można by tak robić co roku właśnie szczególnie osoby starsze dzieci może nawet ale to przyjemna sprawa...
    Co innego gdy jakiś debil zarządzi, że nie możemy zdjąć takich maseczek to czy tamto.... co innego złodziej naszych praw - taka menda katolicka czy inna musi stanąć i odpowiedzieć za to wcześniej czy później.
    Te cymbały zarządzeniami spychają ludzi do zarażenia się tą grypą - do miejskiej komunikacji. Za taką działalnośc przestępczą przydałby się i trybunał stanu i jakiś wyrok z szubienicą w tle. Zbrodnia niech się ładnym wyrokiem odciska.
  • @Leon. 01:47:39
    Tak,ale dyabeł tkwi w szczegółach. Taka ochrona karku, uszu, czoła, szczęk (zatoki!) i twarzy jest jak najbardziej wskazana. Jednakże szal/chusta/opaska/kominiarka (co najbardziej polecam) nie może być z akrylu czy wręcz nylony. Najlepsze są: kaszmir, wełna, a z tworzyw sztucznych - polar. Wełna nawet wilgotna (nawet do ok. 30%!) wciąż izoluje. Akryl wilgotny - wychładza, ziębi, czym naraża noszącego na jeszcze większe problemy! No i czapki - jak widzę te śliczne dzianinowe (z "oczkami"), to się we mnie przewraca - materiał dziurawy NIE izoluje, NIE chroni. Powtarzam - w naszym klimacie dobry jest polar, na większe zimno czy wiatr - sfilcowana wełna. Tak, taka ze szmateksu;).
  • Ha!
    To jest nas już dwoje ze szczególnie uporczywym i ciężkim przeziębieniem w wywiadzie styczniowo-lutowym! Ja nie miałam objawów neurolo, a "za to" miałam duszności i trudności w oddychaniu. Poradziłam sobie z nimi znachorskimi sposobami, nie musiałam iść do wracza (tzn. wiem, że muszę iść do kardiolo zapytać o parę rzeczy, ale to nic pilnego). Chciałam jednak napisać coś innego. Otóż fakt, że zasadniczo jakaś grupa wirusów nie jest zjadliwa nie wyklucza faktu, że jakaś kolejna mutacja zjadliwa będzie. One tak mają te wirusy - często mutują, duża zmienność. I jest to naturalne zjawisko.
  • @bez kropki 07:19:31
    "No i czapki - jak widzę te śliczne dzianinowe (z "oczkami")..."

    Takie jak ma luśka - czarnulka na zdjęciu wprowadzającym? ;-)

    @--->>>>>>------------------
  • Witamy w żydo-pisowskim domu wariatów zwanym Polin ~!
    Cała ta histeria "pandemiczna" to zwykle oszustwo, które bardzo łatwo zdemaskować posługując się powszechnie dostępnymi danymi statystycznymi.
    Rocznie w Polsce umiera na różne choroby ok 430 tysięcy ludzi, jeśli podzielimy tą liczbę przez ilość dni w roku, to wyjdzie nam, że dzienne umiera 1187 osób.
    Przez ostatnie dwa tygodnie (statystycznie) zmarło w Polsce ok 16618 osób, z czego jak dezinformują media, 14 osób na koronawirusa. Te 14 osób stanowi...0,084 % ogółu zmarłych.

    To jest liczba którą należy uznać za błąd statystyczny, tym bardziej, że ani w Polsce ani nigdzie w Europie nie było ani jednej ofiary śmiertelnej z powodu koronawirusa. Ofiary śmiertelne podawane przez media wynikają z fałszowania statystyk!

    Jak te statystyki są fałszowane? Otóż statystyki śmiertelności powinny być podawane według metodologii opracowanej przez Światową Organizację Zdrowia (WHO). Chodzi o to aby we wszystkich państwach członkowskich WHO, prowadzono statystyki umieralności według tych samych zasad, co czyni takie statystyki porównywalnymi i umożliwia na ich podstawie wyciągnięcie jakiś wniosków. Zalecenia statystyczne WHO są takie, aby w przypadku gdy następuje zgon osoby chorującej na kilka chorób, jako przyczynę zgonu podawać chorobę "wiodącą".

    Dla przykładu, jeśli osoba zmarła chorowała na nowotwór, zaś w trakcie tej choroby dodatkowo przeziębiła się, to jako przyczynę zgonu należy podać chorobę nowotworową a nie przeziębienie.

    A jak czyni biurokracja rządowa (a za nią media) obecnie? Bez względu na to jakie choroby towarzyszące spowodowały śmierć pacjenta, jeśli tylko wykryją u niego koronawirusa, to jako przyczynę zgonu podają....koronawirusa. I tak osoby które zmarły na chorobę "wiodącą" (zawał serca, nowotwór) są zaliczane do ofiar....koronawirusa.

    Te oczywiste fałszerstwa statystyczne (tysiące ofiar koronawirusa) mają na celu wywołanie paniki, choć nie ma żadnego powodu do niepokoju.


    Mamy do czynienia z corocznie powtarzającą się grypą sezonową, (wywołaną zmutowanym wirusem, który mutuje bezustannie) o bardzo łagodnym przebiegu, bez ofiar śmiertelnych.



    Czym tu się przejmować? Statystyki umieralności które pokazałem, mówią wyraźnie:obecna epidemia grypy sezonowej nie stanowi żadnego problemu medycznego! To jest sztucznie wywołany problem polityczny a właściwie kryminalny, którego konsekwencje dla gospodarki polskiej i światowej będą katastrofalne. Po to aby grupa finansowych grandziarzy zarobiła na panice nie wyobrażalne pieniądze, cała gospodarka światowa zostanie zdewastowana. Kto za tą kryminalną aferą stoi? Ci co zawsze: światowa lichwa, która schowała się za "pandemią" koronawirusa!

    Przeraża ciemnota ludzi, którzy dali się nabrać na tak prymitywną sztuczkę którą można zdemaskować w 2 minuty, przyglądając się danym statystycznym powszechnie dostępnym.


    Słowianie ! przeżyliśmy niemiecki nazizm to i przeżyjemy prymitywny pisowski zamordyzm !

    PIS to żydo-totalitarna brunatna partia ! to jest ich ostania kadencja


    Ireneusz Tadeusz Słowianin Lach.
  • autor
    My ślę, że te tezy notki są słuszne i mają uzasadnienie.
    Cała akcja jest dęta, co coraz bardziej jest zauważalne - choćby naciski na Szwecję, a wcześniej na W. Brytanię i inne kraje, aby przyjęły określony model postępowania.

    Jeśli to staje się oczywiste, to pytaniem jest jak przeciwdziałać?
    Jakie środki podjąć ?
    I na jakim poziomie organizacyjnym?
  • Nie ma nic złego - coby
    na dobre niektórym nie wyszło. Myślę o tych - co to robią zakupy inaczej - w marketach. Namordniki stwarzają dla nich nowe możliwości.
    Wniosek?
    Wielkie markety - wiadomo - do kogo należą - więc należy mieć nadzieję, że robiący zakupy inaczej tak się rozkręcą, że właściciele marketów będą naciskać na rządzących aby odstąpić i wręcz zakazać - namordników.
    Na koniec - Mnie dzieci Kaduka tak zagrzali tymi przymusowymi namordnikami, że chyba już z tego nie ostygnę - przecież w tym nie da się normalnie oddychać. Nie da się! Co za wyrafinowana tortura zadawana ludziom przez czarci pomiot - no nie do pomyślenia.
  • Aaaa - jeszcze jedno - mianowicie
    wcale bym się nie zdziwił - gdyby niektóre maseczki były nasączone jakby fabrycznie - świrusem.
    Wniosek?
    Skoro testy wykrywające świrusa go miały - to dlaczego nie namordniki?

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
30      

ULUBIENI AUTORZY

więcej